Wpisy z okresu: 1.2006

    Pustka.
    Wszędzie.
    A najwieksza w głowie.
    Nie wiem, nie wiem nic…
    Wczoraj go napisała, po naszej rozmowie telofonicznej. Kurwa, nadal trzęsą mi się ręce…
    Niby to tylko dwie strony, ale dużo w nich zawarte…
    Pierwsza zabolała, łzy same popłyneły. Więc Ona też, nie wiedziałem, aż tak, przepraszam…
    Druga strona rozbawiła, rozpaliła i pozostawiła pytania bez odpowiedzi…
    Nie myślę nad nimi, bo wiem, że złe było by to dla mnie…
    Piszę odpowiedź…
    Po tym jak na nią odpisze, zależy, czy mam rozpocząć tkanie sieci, czy nie…

    Jestem w szoku…
    Na nic więcej mnie nie stać na razie…
    Później, jak jakoś tam otrzeźwieję, to coś napiszę…
    O kurwa…

    Sprzedać całą przyjaźń x5

    Teraz ja nawinę o sobie,
    o tym co mnie do życia rusza -
    To gniew w sercu i
    wkurwiona ciągle dusza
    Każda porażka mnie do akcji rusza,
    jak liryka w tym time i muzyka w uszach
    Stoje na przeciwko,
    wokół skurwione twarze
    Każda ma na koncie:
    oszustwa, hipotwarze,
    hipokryzje i zabijanie cudzych marzeń
    Patrz -
    zawiść, chciwość, idą razem w parze
    Wkurwiam się,
    nic na to poradzić nie chcę
    To pcha mnie do przodu i
    wciąż biegnę, biegnę, biegnę
    Z nadwyrężonym duszy ścięgnem
    Patrzę na ludzkich dusz skurwiałą i
    żałosną biedę
    Moje wściekłe rymy,
    jak lament ze zranionego serca
    I przyjaciele fałszywi,
    waci tyle co ich oszczerstwa
    Ta prawda też mnie boli,
    lecz o niej nawijam
    Są tacy,
    co za bezcenn potrafią sprzedać całą przyjaźń…

    Sprzedać całą przyjaźń x5

    To si rozwija,
    rozgoryczenie wiarę w ludzi zabija -
    to niczemu nie sprzyja
    Tylko pieniądz sprzedawczy kombinik
    pustych dusz jak pot,
    ze spoconego ryja spływać
    Nie chcę Cię już widzieć,
    oszczędź,
    nie dam się wykiwać
    Bez Ciebie,
    czuję się bardziej szczęśliwa
    Więc czym prędzej odpycham Ciebie
    emmhh, wybacz
    Jak świnia
    teraz musisz sam w swoich gównach pływać
    Patrzę na Ciebie i
    chce mi się rzygać
    Te słowa są dla mojej własnej satysfakcji
    Ty wiesz, że lepsza jest dla Ciebie
    nareakcja bez reakcji
    Teraz Ty się musisz miotasz,
    ja osiągam lebero
    Moje słowa są ciałem,
    bo to prawda i szczerość
    Patrz czym władam -
    mikrofonem,
    nie fałszem
    Czujesz czym pachnął moje rymy?
    Życiem,
    lecz nie hajsem
    Patrz,
    wytrzymam taką mocną tarczę
    Twoja wina,
    że kiedyś Cię kochałam,
    a dziś z Tobą walczę

    Sprzedać całą przyjaźń x5

    Electric Rudeboyz feat. Aha – SCP

    Miałem nie myśleć. I w miarę mi to wychodzi. Ale ciekawość nie daje za wygraną. To wyrachowana i doświadczona zawodniczka. Ale nie zna nowego mnie…
    Let’s it flows…
    Myślałem dziś nad cięciem się. Jakoś tak. Nie wiem w sumie czemu. Czemu tego nie zrobiłem? Przecież lubię ból…
    Ale jej głos… Nadal dźwięczy mi w uszach. Z wierzku taki osschły, nie przyjemny i obojętny, a pod tą pierzynką kipiący od emocji…
    Skąd to wiem? Bo przedarł się, gdy zakuło mnie serce. Na mój nie fart usłyszała i od razu reakcja. Żywiołowa, pełna emocji…
    Zaskoczyła mnie. Myliłem się co do Ciebie. Przepraszam…
    Let’s it flows…
    Nie wiem jak to będzie. Z nami. Czy wogóle będzie jakieś my? Czy zasnę zaraz czy nie? Czy mam ochotę dziś wstać i iść do szkoły czy nie? Nie istotne to jest – ja tylko płynę.
    Let’s it flows…

    „Z okazji Twoich imieni życzę Ci aby to życie co jest przed Tobą, było pełna szczęścia, miłości i spełniających się marzeń.” Sms od Niej. Myślałem, że zapomniała…
    „Dzięki za kolejne kłamstwa.” Odpisałem. Postanowiłem odgryźć się.
    I wtedy zadzwoniła…
    18 minutowa rozmowa…
    Kurwa!!!
    Już nic nie wiem…
    Ale nic to. Zero nadzieji, zero mysli, chill out myślowy…
    Na razie…

    My%20hope...%20Fly%20&%20back%20again...

    Już, gdy pewny byłem, że się od Ciebie uwolniłem, wróciłaś. Jakby Ci jeszcze mało było bólu, który mi zadałaś…
    Skąd się wzieła? Hmmm, to głupie, ale z smsa.
    Otóż moja kochana siostra* Czarna, wysłała mi smsa, w którego wynikało jednoznacznie, że nadal kocha swojego ex (palant straszny – zabić go to mało) i co ma zrobić, by on zrozyumiał, że świat bez niego dla niej nie istnieje. I jakoś mi się tak wszystko przypomniało…
    Znów staneły mi przed oczami tamte dni i chwile…
    Potem jeszcze przeczytałem notkę u Asi i już po chuju. Łzy same poleciały…
    Śmieszne nie? Koleś, który uważa się za 100% faceta, a płacze po przeczytaniu notki nieznajomej dziewczyny…
    No i co? Nie wstydzę się swoich łez. Obojętne mi są. Tak jak moje życie. Rzygam już nim. I mam go dość. Serdecznie dość…
    Chciałbym… Odnaleźć szczęście. Znów. W niej, albo w innej. Bym mógł zapomnieć o bólu jaki tamten dała po tylu chwilach szczęśćia…
    Ochotę mam wyjść na ulicę z tabliczką: „Niech mnie ktoś pokocha…” I marzę, by pojawiła sie, ni z tąd, ni z owąd Ona…
    Piękna, inteligientna, pojebana, dowcipna… I powiedziała: „Jestem. Kocham. Kochaj mnie.”
    Marzenie…
    Czy ja tak dużo chcę? Tylko pierdolonej miłości…
    A że znów myślę, że tylko moja ex może mi ją dać? Cóż, trudno. Z nią w sumie wiem jak było cudownie…
    Jeśli można, to bez żadnych niby dowcipny i zgryźliwych komentów, bo na prawdę nie czas u mnie na nie.

    * To nie jest moja rodzona siostra. To przyjacółka. Ale traktuję ją jak siostrę. Wiele dla mnie zrobiła. Jest kochana i strasznie ostatnio cierpi, przez co ja też… Ale kiedyś ją opiszę. Zasługuje na to!

    Tiaaa…
    Dodatkowo okazało się, że pani na punkcie której mnie lekko zatentegowało, wróciła do swojego boya. Beatiful…
    Nie to by robił sobie nadzieję, ale jest to kurewsko irytujące. Jakoś tak… sam nie wiem…
    Ale spoko. Zaszedłem już za daleko z innymi klientkami. To, że ta odpadła w przedbiegach… Cóż, trudno.
    Po za tym, poszukiwania idą pełną parą. Męczące to zajęcie, ale jak to się mówi: zima bez foki, to zima stracona…
    Nadal wkurwiony o tą pizzę i wciąż chce mi się walić…

    Rof zły…
    Rof wściekły…
    Rof kurewsko zły…
    Jebane kapucyny. Żydzą mi pieniędzy… A człowiek ma ochotę akurat na świeżutką, cieplutką i smaczniutką pizzę. I chuj, że jutro będę robił ją sam. Dziś chcę!!!
    Rof zły…
    Rof głodny…
    Kurwa!
    Rofowi chce się walić…
    Teraz to już chujnia na całej linii…
    Shit!

    Zginie w jednym miejscu więcej niż 10 osób i co? Cała Polska poruszona, żałoba narodowa, specjalne centrum smsowe (uruchomione przez Plusa, by zapewnić sobie darmową reklamę w mediach – chyba nikt z was nie wierzy, że zrobili to z czystego serca), relacje cały czas w Tvn 24…
    Straszne nie? Otóż nie. W dupie mam tych ludzi, którzy zgineli w Katowicach, ich rodziny, przyjaciół i znajomych.
    Tak jak wy wszyscy macie w dupie tysiące rodzin ludzi, którzą giną każdego roku na polskich drogach. Codziennie, w różnych częściach naszego kraju śmierć ponosi średnio cztery osób… Mało, prawda? Ale policzcie sobie ile to daje ofiar śmiertelnych w tygodniu… miesiącu… roku…
    Jesteście straszni. Wszyscy, bez wyjątku…
    Zastanówcie się…