Wpisy z okresu: 4.2006

    Dzwika.
    Palant.
    Zero.
    Wrak.

    Więcej określeń na moją żałosną osobe nie pamiętam. I jebie mnie to.

    I pierdolić wszystkich na gg, którzy mają w opisie słowo kocham. To gazu matkojebców!

    Tak… Minął kolejny rok…
    Nauczyłem się przez niego dużo…
    Może aż za dużo…
    Rok największego szczęścia i początku największego bólu…
    Życie pokazało jak szybko może się zmienić…
    I teraz to już mnie jebie. Wszystko i wszyscy…
    Podjąłem dziś dwie decyzje:
    Pierwsza.
    Łatwa, choć późno podjęta. Ale podobno lepiej późo niż wcale, więc chyba dobrze. Robię to dla siebie. Bo chcę. Bo silny jestem. Już. Bo mi to będzie niedługo przeszkadzać…
    Druga.
    Ciężka. Poprzedzona kilku godzinnymi, nocnymi przemyśleniami. Ale jestem z niej wręcz dumny i cieszę się, że się zdecydowałem jak małe dziecko. I choć może być ciężko, zwłaszcza po pierwszej decyzji, to i tak dam radę.
    O! I w cipkę jest.
    I jebać cały pis!
    Sejm do gazu!
    PO moją partią!
    Radio Ma Ryja i wszystkie mohery niech się jebią!
    I walić IV Rzeczypospolitą* – bo nie chcę żyć w katolickim państwie policyjnym!
    I pierdolcie się rządzący z waszą cenzurą!
    I kobiety były, są i zawsze będą gorszymi kierowcami niż faceci!
    I jak się kurwa komuś nie podoba co tu przeczytał, to niech wypierdla!

    Ależ samolubna notka, o ja pierdolę, hihi…

    * To nic, że to tylko głupi slogan wyborczy i że jeśli istnieje gdziekolwiek, to na papierze.

    If I’d ever understand my jealousy
    Don’t cover your eyes and the colour inside your heart
    If i ever stay to reap our sowing seeds.
    Don’t search out for lies, no reason to live apart

    If I ever try to choose another way
    So please realize that our spirit will rise above
    If I ever try to find a better day.
    I’ll remember the times-the reasons to be in love.

    you nothing but you
    the reason for living , I lay my hands on you.
    you nothing but you
    the call into being , I lay my hands on you

    Między kobietami a facetami

    I guess your state off mind
    is not yours design
    all you need this time
    to find Your space
    and force line

    Mleczna…
    Śmietankowa…
    To jedyna przyjemność dzisiaj…
    To jedyna radość…
    Dlatego tak boję się ją zjeść i popić łzami.

    I am coming from the edge of space,
    visiting another race.
    Here is the place of my birth,
    im at home – I am back to earth…

    Nie nawidzę jej. Nie rządź się moimi rzeczami do kurwy nędzy!
    I chuj – wsadź sobie tą klawiaturę w dupe i narzryj się klawiszami.
    A ja i tak będę pisał – choć ekranową…

    Kurwa…
    Wreszcie, po tylu nocach…
    Zgodziła się…
    Mam nadzieję tylko, że dam radę. Nie chcę jej zawieść. Nie ją…
    Boję się. Bo skoro nie potrafię sobie, to jej dam radę…
    Będę próbował z całych sił…
    I dam radę.

    I ich fenomenalne umiejętności…

    1

    2