Wpisy z okresu: 9.2006

    W ogóle to nie wiem. Nie miałem tego pisac teraz. Miał przyjść wieczór i ja dopiero miałem napisać. Ale jakoś… Jakoś teraz muszę.
    Dzień, mimo słońca na niebie i 23 stopni na termometrze, zapowiada się do dupy. Już sam ból pleców po wstaniu z łózka to zapowiada.
    Następny powód – chcą ze mną porozmawiać, a właściwie taka jedna osoba chce ze mną porozmawiać, a ja nie wiem, boję się chyba tej rozmowy. Choć nie powinnienm, ale…
    Mierzi mnie już głupota ludzi i chyba dzisiaj dam tego upust; wyżyję się na kimś. Bo jeśli nie, to źle sie to dla mnie skończy.

    Właściwie, to od jakiś trzech dni nosiłem się z zamiarem napisania notki o śmierci. Ale jakoś, nie wiem, nie miałem ochoty, a gdy już siadałem do napisania, nawet majac ochotę, patrzyłem na monitor i jakoś mi się odechciewało. Ale teraz jest inaczej. Ba, piszę.
    Nie rozumiem – w filmach, na fotografiach, zdjęciach, wszędzie wdzimy śmierć. Na każdym kroku, w telewizji czy gazecie. Wszystko wręcz emanuje śmiercią. A my mimotego się boimy.
    Ja się boję. I chyba nie chodzi tu o to, że nie wierze w życie po życiu. Raczej, że wiem jak ona wygląda. Nie raz bya blisko, bardzo blisko. Ale nie mnie dotykała.
    Wiem, w sumie gdzieś tak już mi przeleciało tak trochę życia. Kilka razy te trochę i mamy całe rofikowe życie. Wiem i nie chcę dożyć 70 (tia, wiem, że Alzhaimer, czy jak to tam sie pisze, to fajna choroba, bo codziennie poznajesz nowych ludzi), ale ja nie chcę być samoniewystarczalny.
    Chcę odejść wtedy, gdy będę miał juz wszystko. Wszystkie marzenia zrealizuję. Uszczęśliwie ludzi , którzy mi bliscy. I z uczuciem spełnienia będę mógł zakończyć mój żywot.

    Ale dziś skaczę po tematach. Taki dzień…
    Czasem, dobra dziś, mam ochotę kogoś zabić. Obwinić za to, że mam chujowe życie, że nie potrafię go zmienić. Obarczyć cała odpowiedzialnością za mój los, wiedząc, że i tak sie załamie i chuj z tego będzie. Ale właśnie o to mi chodzi. By on sie załamał. On, nie ja.
    Samolubstwo daje mi się wyznaki. No ale jak ma się nie dawać, jak nikogo przy boku. To już, własciwie to kilka miesięcy nie zyję dla innych, tylko dla siebie.
    Ale to zabawne. Patrzysz za siebie i widzisz siebie, tylko, ze dawniej. ludzi. Bliskich, dalekich, róznych. A teraz jest ich mniej. Bo Rof nie jest już na każde skinienie, nie jest juz zawsze dowcipny i pogodny, nie radzi już wszystkim, nie pociesza. Bo czy ktoś kurwa pocieszał Rofa jak mu było źle? Tak. Obcy ludzie z netu stali się bliższymi niż ci relani.
    Globalizacja… Może ona nie jest taka zła? W sumie dzięki niej jesteśmy bliżej, ale i tak jednak dalej. Dopiero tutaj, w sieci ludźkich rozterek możemy poczuć oddech kogoś na karku. bo w realu za trudno…
    Nie, nie pochwalam. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
    Haha, zabawne. Bo ja moge mieć to tu, w realu. Ale nie chcę. Bo wiem, że zawsze czegoś brakuje…
    Fuck, chyba wyidealizowałem sobie obraz swojej wymarzonej kobiety i teraz w każdej napotkanej próbuje znaleźć jakieś minusy, które ją przed nia deklasują.
    Omg… Ja jestem pierdolnięty!
    O kurwa, o kurwa…
    Świadomość, że tak jest, uswiadomienie sobie tego… Dobiło mój dzień.

    Angel…

    8 komentarzy

    Nie patrzę na ludzi. Na chodnik. Na wzory na nim.
    Jakby stado chodaków po głowie mi latało.
    Cztery listki. Małe kwadraciki.
    Chodnik nie nudzi tak jak ludzie, mimo jednostajności wzorów. Przesuwa się pod powiekami jak film.
    A wędruję przez moje miasto. Ludzie ustępują mi z drogi. Jakby się mnie bali, tego, że nie patrzę im w oczy.
    A ja niechcę. Ludzie mi się znudzili.
    Ale życie odkrywam na nowo.
    Kolejny listek pod językiem. Massive Attack w uszach. Nocny bezkres miasta już nie przeraża.
    Jeden, dwie, trzy… Rachuba stracona. Więc która to już? Who cares? Mrówki mego miasta ustępują mi z drogi, jakbym królem ich był, albo co najmniej szarą eminencją pałacu.
    Nie wiem co się dzieje. Zebra przedemną pulsuje. Albo to asfalt. Na prawdę nie wiem…
    Muszę iść po paierosa…
    Z papierosa nici.
    Capuccino też nie mam. Kurwa.

    P.S. – Aniula, masz swoją szansę…
    rof69@vp.pl

    Czy…

    3 komentarzy

    Jeśli mam dość kobiet, to co?
    Mogę być permanentnie najebany?
    Ktoś chce mi kupić kilka działek fety?
    Kiedyś będę normalny?
    Nadejdzie taki czas, że nie będzie mi zimno?
    Może mnie ktoś obudzić z tego koszmaru nazywanego życiem…

    A chuj!

    4 komentarzy

    Kurwa mać! A miałem taką fajną notkę i się wszystko poszło jebać. Chuj, nie będę tego pisał drugi raz. Foch, obraziłem się i wypierdalać.

    P.S. – Po ankiecie stwierdzma, że jest tylko piątka „normalnych” ludzi czytających tego bloga…

    Czy będziesz na Mayday i Sensation White?
    73.68% – Nie
    10.53% – Pewnie ^^
    10.53% – Tylko na Sensation White
    5.26% – Tylko na Mayday

    Ale to może być ciekawe. W barze mogę na przykład patrzeć na jaką laskę, czekając na drinka, a to może być czytelniczka moich wypocin. Hihi, fajnie.

    Let be

    5 komentarzy

    Niech muzyka zagłuszy moje
    mysli,
    pragnienia,
    potrzeby
    .

    .

    3 komentarzy

    Na ołtarzu oddaj swoje ciało,
    Umysłu nie oddawaj nigdy.
    Nikt go godny nie jest.