Wpisy z okresu: 10.2007

    Reklama.

    1 komentarz

    Nareszcie mam aparat. Właściwie to lustrzankę. I w końcu mogę łapać dusze mojego szarego oceanu.
    Gdzie? Link po prawo. Nie będę tu walić chamskiej reklamy. Taka tylko, delikatna.

    L’ultimo

    20 komentarzy

    Tak chyba bardzo czekam na zimę. Na to, że będę wracał w nocy do domu. Czekam na nią chyba jakby na Ciebie. Bo wiem, że ona będzie i wiem, że Ty będziesz.
    Tylko jeśli ona jest tak już koło 16, to łatwiej mi dotrwać do takiej prawdziej nocy. A gdy już nastanie ta prawdziwa, nic nie jest w stanie mi pomóc…
    Siedzę i mimowolnie patrzę w okno. Widzę dwa światła latarni i jakoś mi tak dziwnie. Otwarte okno, przez które wdziera się zimne powietrze i łaskocze mnie w prawą dłoń, która właśnie pisze te słowa, dziwnie omijając lewą. Enya z Karaibskim Niebieskim dodaje czegoś do tego klimatu. Dziwnie jest…
    Ogarnia mnie na ułamki sekund pewność, że się odwrócę, a Ty będziesz za mną. Czuję Twoje gorąco na plecach.
    Chciałbym położyć się koło Ciebie, kładąc policzek na Twoim. I wdychać Twój ciepły, miodowy zapach.
    Zawsze mnie potem i nie inaczej jest teraz, ogarnia taka beznadzieja. Nie dam sobie rady, nauka, mój „dom”. Śmierć. Poczucie, że nie robię nic wartościowego; że moja egzystencja nic tu nie znaczy.
    I na chwilę obecną najbardziej mnie cieszy, że dzięki zimnemu powierzu, temperatura mojego najbardziej grzejącego się dysku spadłao czternaście stopni. Mała rzecz, a cieszy.
    Beznadziejnie jest bez Ciebie tak namacalnie obok.
    Chyba znowu będę leżał, nie mogąc zasnąć i myślał, czy dziś musiało się potoczyć tak, jak się potoczyło. Nie umiem się pogodzić, że potrafisz taka być…
    Brak możliwości ściągania stał się przyczyną tego, że czuję się jakbym siedział przed monitorem bez celu. Tylko mnie plecy bolą. A ja nie mogę dostać się do nowej muzki, filmów, gier.
    Nie wiem co mogę jeszcze napisać, by nie było mi gorzej niż jest teraz… Może tylko tyle, że boli mnie kark od wyciągania głowy ponad ławę by zobaczyć, czy już nie piszesz.

    I znowu…

    8 komentarzy

    … nic nie wyszło, a raczej nie wyjdzie z planów co do tego co miało tu być napisane. Widocznie planowanie notek w moim przypadku jest złe.
    Nie umiem tak żyć. Jak ja mam być normalny? Pod ciągłą presję, z zegarkiem w ręku. Wszystko co robię jest be, złe a co najmniej nie tak jak powinno być czy jak ktoś sobie tam wymarzył. Wszystko, ale to po prostu wszystko.
    Najlepiej było by bym zniknął. Tak po prostu. By każdy z was się obudził i mnie nie było. Ciekawe jakby to wyglądało… Pewne jest, że dużo osób by nie płakało, ale nie w tym rzecz. Zastanawia mnie raczej to kto przestał by pluć jadem i zobaczył co stracił (tudzież kogo – whatever)…
    Po prostu chcę stąd zniknąć. Mam dość patrzenia mi ciągle na ręce, wytykania mi wszystkiego co robię, mówienia jaki jestem beznadziejny, jakie chujowe są moje wybory. Nie mam siły sam z tym walczyć. A właśnie czasem tak się czuję.

    2 komentarzy

    Tylko myśli o Tobie odganiają te o śmierci…

    Dobrze, że jesteś.