Kobiety, które spotykam od ponad miesiąca są straszne. Strasznie ubrane jeśli idzie o ścisłość. Ilość dziuń, w swoich podąrzających za modą ciuchach, lub zwykłych lambadziar, które chcą pokazać jakie to z nich suki, jest znaczna. Tak samo jak i lasek, które nie wiedzą jak zrobić z siebie ładna, to się wbijają w czarne ciuchy plus glany i tak pokazują się ludziom. Coś strasznego co się dzieje z gustami dzisiejszych kobiet.
Może by mnie to tak nie raziło, gdybym tego nie widział na co dzień. Ale niestety jestem na to skazany pięć dni w tygodniu. Normalnie śmieszy to mnie i przynosi dużo śmiechu. Ale jak tak teraz siedzę, po napiciu, to stwierdzam, że to słabe. No bo nie dość, że wstaję rano, idę tam w deszcz czy śnieg, wpierdalam się do tego małego, pierdolonego autobusu, to jeszcze muszę patrzeć na te głupie kurwy, które nie mają luster w domu!
Ale z racji tego, że jestem człowiekiem raczej spokojnym, nie podchodzę do każdej i nie tłumaczę jak chujowo wygląda. Pomijając to, ze nie ma to sensu, bo one i tak zawsze wiedzą lepiej, to z ich móżdżkami malutkimi to trwało by dłużej. Bo normalna kobieta, posiadająca rozum, nie ubrała by się tak beznadziejnie.
Autobusy, to druga rzecz, która mnie wkurwia. Bo orzeszki, które robią za mózgi szefostwa mpka, jest co najmniej porównywalne wielkością z orzeszkami dziuń, jak nie (sic!) mniejsze.
Bo jak inaczej można określić to, że w miejscu, skąd wielu studentów wyrusza na uczelnie, jeździ na nią tylko jeden autobus? Mało tego, jeździ co 20 minut. W szczycie! Mało? To teraz gwóźdź programu – są to małe autobusy, mniejsze od Jelczy! No ja pierdolę. Skoro już nie mogą jeździć częściej, to niech chociaż kursują jakieś przegubowe. Wiem, że to wieś, a nie miasto, no ale kurwa. Macie uniwerek, to choć trochę pomyśl tępy zarządzie mpka. Puść jamnik na ulicę!
Ach tak, zapomniałem. Mają ich tylko kilka. A Ty, głupi człowieku bez własnego samochodu, kupuj bilety, które są jednymi z najdroższych w Polsce i walcz by dojechać gdzie chcesz. Łokciami, barami – czymkolwiek, co pomoże Ci dojechać do celu. A twoja kochana komunikacja miejska dorzuci jeszcze kontrolę biletów.
Jednak zanim wsiądzie się do środka transportu miejskiego, oferowanego przez tych tępych ludzi, można kupić bilet. Ale nie taki zwykły, który jest droższy o 30 groszy (!) od biletu dla studentów w moim mieście (którzy notabene mają najtaniej), lecz miesięczny. No i tu zaczyna się jazz. Bo żeby kupić bilet miesięczny, nie tylko trzeba zapłacić i dać zdjęcie. Nie, nie, trzeba jeszcze pokazać dokument uprawniający do zniżki (!) oraz dowód tożsamości!
Kurwa, przecież ja kupuję ten bilet i jeśli nie mam zniżki, a kontrolerzy mnie złapią, że jeżdżę na bilecie, który mnie nie przysługuję, to wszelkie konsekwencję poniosę ja, a nie ta głupia cipa z okienka czy jakiś tępy chuj z zarządu mpka. Ale nie, trzeba okazać te dwa w/w dokumenty, inaczej chuj – nie ma biletu. Paranoja.
Po tym, to już nawet mi się nie chce wspominać, że życie w tym mieście praktycznie nie istnieje. Mimo prawie 300 k mieszkańców (ze studentami of course) to miasto o tej porze roku leży. Niby na rynku, który notabene ma powierzchnię Sukiennic, jest kilka klubów, restauracji, barów i pabów, ale to wszystko nie to. Chujowa muzyka, drożyzna i banananowa publika (nie licząc „klubów” gdzie gra się metal i inne gówno dla czarnych dzieci, które nie umieją się ubrać).
Tak więc pozostaje mi pić w domu. Nie koniecznie u siebie. Ale innej opcji, to pierdolone miasto, o tej porze roku nie daje. I chuj mu w dupę, dam radę.