Wpisy z okresu: 3.2009

    Ges whu.

    4 komentarzy

    - Nadal jesteś skurwysynem.
    - Tak, ale przystojnym i teraz wyrafinowanym.
    - Punkt dla Ciebie.
    - Myślisz, ze to dobrze?
    - Tak. Lepiej być jakimś skurwysynem niż samym.
    - Może i masz rację…
    - Znowu pijesz sam.
    - Yap.
    - Why?
    - Bo lubię. Ale wkurwia mnie, że wszyscy uważają to za coś złego.
    - Myślą, że to alkoholizm?
    - Tak.
    - Debile.
    - Wiem.
    - A jak z nimi?
    - Różnie.
    - To znaczy?
    - Wiesz, raz coll a raz szmaty. Jak w życiu.
    - True, true. Ale mógłbyś bardziej sprecyzować.
    - Nadal pamiętam. Nadal jest czasem szmatą dla mnie. Ale nie byłem lepszy. Nadal żałosne jest zachowanie jej. I jej. I wstaw tu sobie jakąś dwu-kurwa-cyfrową liczbę. Czasem zastanawiam się po co żyję.
    - Jak każdy.
    - Co jak każdy?
    - Każdy się nad tym zastanawia.
    - Ach, masz rację. Ale ja poważnie nad tym myślę.
    - Że niby inni nie?
    - Nie raczej chodzi o to, że mam takie przebłyski na chuj tu jestem. A inni raczej siedzą na pizdzie i rozmyślają jak jakieś emo.
    - Mhm…
    - W chuj ambitne. Liczyłem na coś więcej.
    - Wiesz, chciałbym byś opublikował to co piszesz.
    - Ochujałeś.
    - Nie, poważnie.
    - Blog nie jest po…
    - Nie mówię o blogu. Bo każdy wie, że to ścierwo na które wylewasz swoje żałosne żale.
    - Więc o zcym mówimy?
    - O tym co piszesz, a raczej pisałeś.
    - Och… Ale tego nie mam przy sobie. No i uważam, że jest chujowe…
    - Ty jesteś chyjowy.
    - Wiem.
    - Głupek.
    - Wiesz, czasem chciałbym byś była kobietą.
    - Wiem.
    - Kurwa.
    - What?
    - Zawsze wszystko wiesz.
    - Takie już moje fatum. Identyczne jak Twoje.
    - Ehh… Napijmy się.
    - Toast?
    - Na pochybel wszystkim.
    - Za to się z Tobą napiję.

    Sometimes I just wanna that U will suffer.

    Tak więc po tygodniowej przerwie miałem zamiar dziś powrócić w glori i chwale oraz tabunie mdlejących na widok mojego nowego imidżu lasek, ale niestety moja kobieta zawiodła i za późno mnie obudziła. W wyniku czego, przepraszam wszystkie zainteresowane moje fanki, ale mdleć będziecie dopiero jutro. Tak, wiem, że to smutna wiadomość.
    Anyway, nie przypominam sobie dnia, w którym wstałem i mogąc jeszcze pospać nie zrobiłme tego. To najlepszy dowód na to, że lato się zbliża. Po za tym udało mi się nie spalić karty graficznej dzięki szybkiej interwencji oraz zakupie chłodzenia na w/w urządzenie.
    Obiecałem sobie także, że systematycznie, aczkolwiek nie jakoś na gwałt, będę dodawać fty na fotologa. Co idzie mi średnio, bo fotosik zacząłbyć irytujący jak nowy blog.pl. No ale trudno.
    W ogóle kurwa mogło by już zacząć świecić słońce. I mogło by być ciepło wreszcie a nie kurwa jest ni go w dupę ni go w oko.