Wpisy z okresu: 5.2009

    Ilość rzeczy do zaliczenia, materiału, który jako tako trzeba do tego opanować nie napawa mnie optymizmem. Do tego zero motywacji do nauczenia się tego shitu.
    Spać mi się zajebiście chce a tu prawo czeka. Mimo, że skurwiel wykładający to gówno obiecał, że trzy za samo chodzenie, teraz zmienił zdanie i mamy koło. Oby jutro mu się znowu odwidziało, bo jeśli nie, to będzie ciężko.
    Do tego kilka dosłownie dni na nauczenie się dukania po rusku. Nie wiem co mnie podkusiło, że nie poszedłem na szwabski, ale żałuję swojej decyzji w każdy wtorek.
    Historią czy też komunikowaniem za bardzo się nie przejmuję, bo wiem, że to zaliczę. Przytłacza ogrom pseudo wiedzy.

    W domu… W domu jest dziwnie. Of course mówię o tym tu, a nie o tym za którym tęsknię.
    Już nawet nie wydaje mi się, że będzie dobrze. Żyję z dnia na dzień. Cieszę się małymi, miłymi rzeczami. Tych drugich jest za dużo bym mógł się nimi zajmować.
    Nie chwytam każdego dnia. Nie łapię promieni słońca. Sił brak na pierdolenie tęczowych misiów.

    Zastanawiam się czy ja tu w ogóle pasuję.

    Nikt nie widzi, że ja się tak na prawdę przejmuję.

    … i naczuczyć się być asertywnym.