Jedna chce kogoś tam wyruchać, bo jej były rucha wszystko co się mu oddaje (notabene nie wiem jak cokolwiek może mu się oddać) – w każdym razie takie sobie opisy ustawia. Niby 20 lat ma a zachwouje się jak dziecko z gimnazjum. W każdym razie na nią działa. Boli no i chce poczuć innego fiuta w sobie jak to sama powiedziała. Pomijając, że mnie to trochę dziwi i wiem, że to nic nie da zaskakujące jest jej podejście, tzn. ona jest pewna, że będzie jej dobrze. Nie tylko tak, że dojdzie, ale psychicznie. Nie wiem skąd ta pewność, ona też mi nie potrafiła odpowiedzieć.
W ogóle dziwna jest. Bo jak inaczej można powiedzieć o kimś, kto swój pierwszy raz miał z kimś, kogo nie znał za długo, na pewno nie czuł do niego nic i zrobił to tylko po to, by chwilę po napisać do koleżanek, że już nie jest dziewicą? Bo wszystkie już miały to za sobą. Cóż, nie mnie oceniać, ale jak na moje normy to żałosne to jest. No ale każdy ma różne wartości.
Wychowana na sukę nią jest. Dwa miesiące bez fiuta i już jej odbija. Każdy facet marzy o takiej lasce, ale gdy jest się koło takiej osoby, rozmawia się z nią, ale tak bliżej niż kolega, to współczucie jest jedyną rzeczą, która towarzyszy. Nie może być inaczej skoro widzi się osobę, której przez ostanie trzy lata sterowano życiem. Ona bez żadnego głosu sprzeciwu podporządkowała się woli jego. Jej wola. Jednak teraz nie umie się odnaleźć w rzeczywistości bez niego. Nie ma kto nią sterować, mówić w co ma się ubrać (sic!), nie ma komu obciągać.
Przez niego wyalienowała się zupełnie, ma tylko znajomych jego lub wspólnych. A że on gra biednego i pokrzywdzonego nie ma nikogo. Znaczy ma nowych ludzi, ale nikt nie jest ekstremalnie blisko jej. A ona łaknie tego strasznie. Żal mi jej.

Z kolei następny koleś kocha właśnie ją. A jest kopią jej byłego. Metal, przeświadczony o swojej inności i zajebistości. Tyle, że ten się nie myje. I nawet nie ma żadnych zachamowań by jej wyjebać, że chce ją wyruchać. Mówi oczywiście też, że kocha i zrobi dla niej wszystko. Lecz mimo to, że wie, że jej ciężko nadal ciśnie, bo jak jej mówi, naczytał się wielu książek o seksie i wie jak jej zrobić by było jak w niebie. Cóż…
Tak to właśnie jest jak się jakiemuś metalowi pozwoli za bardzo do siebie zbliżyć. Wiem, że uogólniam, ale na prawdę spotkałem dwóch normalnych metali na jakieś trzydzieści poznanych obu płci. Na prawdę to zdecydowanie ludzie, których nie chciałbym mieć za zięciów czy synowe bo szkoda by mi było swoich dzieci.
Jakby nie patrzeć to takie emo, tylko w troche zmienionej formie, bo większość akurat umrzeć nie chce. Ale przeświadczenie o swojej wyższości nad innymi ludźmi, tego, że nikt ich nie zrozumie jak najbardziej jest.
Dlatego tak bardzo mi jej szkoda. Bo suka, którą była przez trzy lata, nie da się od tak zabić. To musi przyjść z czasem. I nie pomoże jej prawiczek, który uważa, ze rozumie kobiety całkiem. Tylko, że ja w moment, po jej spojrzeniu na niego, zauważyłem, że ona flirtuje z nim bardzo lekko, bo to lubi (a może po prosti się pastwi nad nim?) ale na pewno nie chce nic więcej z nim niż rozmaiwać.
„Wyruchać psa bym wolała niż Ciebie” – jeśli taki tekst nic nie zmienił to niech świadczy to o jej beznadziejności i skazaniu na beznadziejne teksty uwielbienia i dziecinne podjazdy jak tu jej niezaciągnąć do łóżka. Nie wspominając o sceny zazdrości np.: bo do mnie przyjedzie się wygadać a do niego. Tylko, że mnie nigdy nie jarały blondynki a już w ogóle laski bez tyłka. Z nie wiem jak wielkimi cyckami by nie były i z jakim skillem obciągania.