Wpisy z okresu: 5.2010

    Caminando.

    1 komentarz

    Za wszelką cenę, wszystkimi dostępnymi środkami spokój próbuje osiągnąć. Mimo,
    że ciągle wiele ciemnych chmur nade mną.
    Prawie codziennie wbijasz mi w plecy szpilki a ja udaję, że to ostry, zimny
    wiatr smaga mnie po plecach.
    Mimo, że uciekam przed Tobą ciągle mnie doganiasz. Przepraszasz, mówiąc, że to
    nie chcący. Albo w ogóle nie przepraszać. Bo przecież nie musisz.
    Codziennie więcej piasku na Twoim portrecie. Zastanawiam się teraz czemu
    dopiero dziś to zauważyłaś. Bo przecież sama go na niego sypiesz od tak
    długiego czasu.
    Nikt nigdy nie zrozumie co we mnie siedzi. To już pewne. Twoje ostatnie
    zachowanie utrzymało mnie tylko w tym przekonaniu. Ale przecież miało być
    inaczej. Lecz nie. Bo po co? To co trudne jest niefajne.

    Składam się sam, kawałek po kawałku. Bo nikt tego nie zrobi; nikt nawet nie
    chce. Ba, nikt nawet nie widzi. Nadszedł ten czas, który Ty, Ty prorokowałaś mi
    go już na długo przed studiami. Przezroczysty się dla wszystkich zrobiłem, nie
    ma mnie, nie zauważenie przemykam między ludźmi.
    Uśmiecham się do wszystkich, żartuję. Nikt nie widzi tego jak źle jest. Sądzę,
    że nawet jakbym to ukazał, pokazał, że nie jest dobrze i tak nikt by nie
    zauważył. Dlatego codziennie zakładam maskę „starego, normalnego”
    Rofa i gram swoją rolę. Po mistrzowsku. W końcu tyle to już lat.

    Dziwne jest to, że człowiek tak pokojowy jak ja chce bólu u innych, prawda?
    Wszystko jedno u kogo, ale tak kroczyć. A ogień niech kroczy za mną. Ciarki aż
    mnie po plecach przechodzą. Zaskoczony nimi jestem.

    Zastanawiam się czasem, nocami, co takiego strasznie złego
    zrobiłem kiedyś komuś, że w tak okrutny, tak bardzo zły sposób się na mnie
    mści. Czym sobie zasłużyłem na taką karę. I doprawdy nie wiem. Moje
    dotychczasowe życie może nie było idealnie dobre dla wszystkich wokół, ale
    starałem się przynajmniej być sprawiedliwym w tym. Jak pokazuje mi życie teraz,
    ktoś musiał być strasznie moimi czynami dotknięty, skoro taka kara na mnie
    zeszła.

    Może i trochę się nad sobą użalam, nie przeczę. Ale mogę. To
    moje miejsce. Jak komuś się nie podoba, zawsze może zamknąć stronę i więcej tu
    nie wrócić. Płakać po nim nie będę.

    Potrzebuję takiego miejsca. Które jest moje. Gdzie mogę, bez
    względu na konsekwencje, popłakać sobie. Nad czymkolwiek.

    Jak będzie wyglądać jutro nie wiem, ale coraz bardziej, z
    dnia na dzień się go boję.

    No tak.

    1 komentarz

    Pewnych rzeczy, ja kretyn, się nigdy nie nauczę.

    Pierdolę.

    1 komentarz

    Kocham być nietrzeźwym, pijanym. Wszystko wtedy jest piękne. I chuj.

    Fuck, fuck, fuck the Noisecontrolers!