Wpisy z okresu: 6.2010

    Jak zwykle (?)

    1 komentarz

    Nie było ani bum ani trach. Nic nie wywindowało mnie w górę ani nic mnie pociągnęło w dół. Nie spodziewałem się czegoś nowego i tego nie dostałem. Wiem za to, że w pewnych sprawach nie liczenie na nic jest lepsze niż nadzieja. Wszystko jedno czy liczenie na coś pozytywnego czy nie.
    Osiągnąłem stan, do którego tak długo szedłem. Fuck ye.
    Sam się do siebie uśmiecham. Tyle piękna na zewnątrz. Przyroda kusi zielenią. 5500 kuszą krystalicznie czystym dźwiękiem by pierdolić zieleń i napawać się dźwiękami. Ach jak dobrze by było połączyć to w jedno. Ale nie teraz. Jeszcze nie teraz…
    Jestem spokojny.
    Nareszcie.

    Pusto.
    Cicho.
    Do dupy spokojnie.