Wpisy z okresu: 7.2010

    Kurwa.
    Jestem palantem, egoistą, kretynem, narcyzem i chuj wie jeszcze czym.
    Coś jeszcze?

    Toczy się.

    1 komentarz

    Nic mnie nie pogania. Siedzę nocą i topię się w nowych dźwiękach. Tyle albumów mi przeskoczyło przed nosem i nawet nie wiedziałem o nich. A teraz nadrabiam.
    Coraz częściej zaczynam myśleć o napisaniu książki. O swoim życiu. Wiem, brzmi megalomańsko, ale sadze, że to dobry materiał. No i wiem, że poczytność wśród kobiet była by ogromna. Czy wśród facetów tego nie wiem. Choć ostatnimi czasy widzę, że i oni czytają mojego bloga.
    Zanurzony w tranowych padach, ogólnie zastanawiam się gdzie wędruję ścieżką, którą nazywają życiem. Na pewno do przodu, ale czy mam jakiś cel? Tak, odległy na pewno. Ale czy jakiś bliższy, łatwiejszy? Nadal chyba nie.
    Boję się czasem sam siebie, tego czego chcę. Lecz już nie umiem się sobie oprzeć. Pewnie i nie chcę, ale ten argument chowam, na potem.
    Cieszę się małymi rzeczami. Zimne piwo po gorącym dniu. Szklanka mineralnej nocą. Głośne dźwięki z głośników w dzień, ciche nocą w słuchawkach. I nawet czasem się uśmiechnę do myśli, że życie jest piękne.
    Przyznam się, zapomniałem jak to muzyka potrafi być soundtrackiem do życia…
    Teraz idealnie pasuje progressive trance, który leci mi w słuchawkach. A one tak świetnie izolują mnie od rzeczywistości, że czasem mam problem z napisaniem jakiegoś wyrazu, bo całą głowę zajmują delikatne melodie, pulsujący beat czy delikatny vocal. Jednak nie pozwala on zasnąć dając przejmy podkład po myśli, które przez palce spływają na ekran.
    Lub wtedy gdy malinowa woda wydawała się winem, chmury i niebo pięknym morzem, a brzoza przed oknem palmą. I uśmiechałem się do tego wszystkiego.

    Poszedł bym teraz chętnie popływać w basenie. Takim odkrytym, koło domu, którego ściany były by z długich i płaskich, jasno-piaskowych kamieni. Tak po ciemku w nim bym pływał. Gdzieniegdzie delikatne, przyciemnione światło znaczyło by koniec basenu. A głośniki cicho grały by ten trance. I pewnie pływałbym na plecach patrząc na księżyc i gwiazdy. I podziwiałbym, jak to wszystko jest piękne.

    Kiedyś łapałem się na tym, że zwracam uwagę na szczegóły. Teraz łapię się na tym, że czasem nie zwracam na nie uwagi.