Myślałem, że zdarzę z obroną w czerwcu – w ogóle teraz nie wiem czy będę się bronić choćby we wrześniu. Jebany lektora, który uważa się za niewiadomo jak ważną jednostkę stwarza znaczne problemy. I może całkowicie zablokować mi możliwość zdania tego pieprzonego licencjatu. Tak, to tragicznie zabawne, ale tak właśnie jest gdy na uniwersytecie, gdy jego lektorat jest po za miasteczkiem studenckim. Wtedy te kurwy z niego myślą za dużo o sobie i jest pod górkę. Bo tak to rektor kopnął by je w dupę, ale nie może bo są daleko (po prostu lubię wierzyć w takie ładne ustawienie).
Trochę szybciej, coś jak przejście z prędkości ślimaka do prędkości żółwia, posuwa się moja przygoda producencka. Zrobiłem wreszcie kawałek, który mogłem pokazać ludziom i powiedzieć, że prawie cały jest mój. A to znaczny postęp, choć wiem, że jeszcze nie jest to ten poziom, który chcę osiągnąć. Następny krok to zabawa z wtyczkami i jak będą pieniążki, zakup małej klawiatury midi. Nie, nadal nie pozbyłem się marzenia o wydaniu czegoś.
Mam wątpliwą przyjemność obserwowania, jak moi dwaj kumple cipieją przez laski. Kiedyś pierwsi na browar czy flaszkę, dziś to pizdy, których nawet nie jest mi żal. Szkoda tylko, że nie mają tyle jaj, by choćby powiedzieć swoim lasencjom, że wychodzą się najebać czy coś. Rozumiem, każdy lubi poruchać, ale bez przesady – zostawianie kumpli dla kilku minut najeżanego seksu nie jest cool.
Coraz większa potrzeba we mnie narasta by mnie świat usłyszał. Ale bez zbędnego parcia na szkło. Nie, to raczej chęć muzycznej edukacji, albo po prostu mówienia o mnie przez kumatych. Sam nie wiem skąd się ta potrzeba bierze, jednak co jakiś czas do mnie przychodzi i jest znacznie irytująca.
O karmie wracającej do tych, którzy zasłużyli wiem nie od dziś. Jednak ludzie, którym to mówiłem nie bardzo w nią wierzyli. Jednak w obliczu zaistniałych okoliczności i wydarzeń trudno im teraz nie przytaknąć mi.
Ktoś, kto jest złą osobą płaci teraz za bycie nią. Bez mojej ingerencji, więc dlaczego ma mi być tej osoby żal? Co więcej mam nadzieję, że jej kłamstwo, to ostatnie wyjdzie na jaw bym mógł je wytknąć z uśmiechem.
I na koniec całkiem dobra wiadomość dla mnie, a co – idzie do mnie spory zastrzyk gotówki, który pozwoli mi sfinansować kilka moich fanaberii. Icha.