Przyszedł do mnie złodziej. Nigdy nie miałem do czynienia z osobą tego pokroju, więc nie wiedziałem jak się mam zachować. Wiedziałem, że to osoba bez honoru, ale nic po za tym. Nie dane mi się jednak przekonać, ponieważ złodziej, a uściślając złodziejka nawet nie powiedziała mi „cześć”, choć wiedziała, że jestem w domu. Jeśli dodamy fakt, że kontaktowała się ze mną przez kogoś trzeciego to jak bardzo żenujący jej obraz się rysuje chyba każdy widzi.
Nie, nie zależy mi by się odezwała. Sam fakt, że się mnie boi bawi mnie setnie. Nigdy bym nie przypuszczał, że ktoś, kto uważa się za inteligentną (ha, ha) osobę i w dodatku dorosłą tak się będzie zachowywać. Unikanie jak ognia, podjazdy, byle tylko nie stanąć oko w oko. Wychowano mnie tak, że jak się coś pożycza to się to oddaje. Widać ją wychowano inaczej.
To jedna z atrakcji jakie przyniósł mijający tydzień. Ominę mało ważne zdanie (prawie, z serdecznym chujem w dupę kretynowi od geografii) sesji. Ominę również fakt, że choroba chciała mnie rozłożyć, ale się nie dałem. Płynę, coraz bardziej płynę. Na coraz mniejszej liczbie rzeczy mi nie zależy, nie chce mi się. Nauczyłem się czegoś od Ciebie, widzisz?
Najpierw słyszę, że mam być taki jak jestem, naturalny a potem słyszę, że nie podoba się to czy to. Trochę głupieję – bo jak w końcu kurwa? Mam być taki jak zawsze czy jednak inny. I nic to, że mówiłem, że tak to się skończy, że nie będzie Ci się podobać jaki jestem na co dzień. Ale co ja tam się znam. Ty przecież zawsze wiesz lepiej.
Mówisz, że lubisz wszystko, ja w to i tak nie wierzę. I ja tak górnolotnych zdań nie wypowiadam. Życie uczy, że nie ma takich osób, w których wszystko by pasowało. Często uśmiecham się, albo puszczam mimo uszu jakieś głupoty. Wolę się nie odzywać, bo to i tak nie ma sensu. Albo zostanę zasypany gradem słów z zerową ilością argumentów albo obrazisz się na cały świat. Przecież Ty wszystko wiesz lepiej.
Mnie się nie chce tłumaczyć, wszystko powiedziałem. Choć ostatnio wypsło mi się coś czego nigdy nie mówiłem. I co z tego, skoro skończyło się tak jak zawsze. Nie było tematu, nie było do niego powrotu, nie było choćby jednego, pierdolonego pytania.
Ale i tak dziwisz się, że niczego nie mówię.