Miałem odpocząć. Trudno jest odpocząć w „domu”. Nie wiem czy kiedykolwiek znajdę coś takiego co będę mógł nazwać tak bez cudzysłowów. Choć jeszcze w to wierzę.
Nic nie jest również tak jak miało być. W kilka dni porażki na liniach, na których nam zależało najbardziej. I jasne, że na tą nie miałaś wpływu, ale na resztę już tak. Lecz nie poczuwasz się do winy; do tego, że coś zrobiłaś źle. A ja nic nie mówię, bo przecież będzie, że albo znów coś wyciągam albo atakuję albo chuj wie co jeszcze. Więc się nie odzywam, bo i po co.
A Ty czytasz to już tyle lat i nic nie robisz, mimo, że jak na tacy masz podane co mnie boli. No cóż.
Z dnia na dzień coraz bardziej przestaję wierzyć, że coś się zmieni.
Tyle razy mówiłem, że liczą się dla mnie czyny, nie słowa. A każdy ma to w dupie – dużo mówi, mało robi. Kogoś trochę poznanego łatwo mi skreślić, wręcz nie sprawia mi to żadnego problemu. Ale względem kogoś bliskiego trudno jest stosować tą metodę.
 
Myślisz, że mnie znasz, że wiesz jak wyglądasz w moich oczach. A wcale nie znasz. Dobitnie to pokazałaś. Ba, w ogóle nie zrozumiałaś co napisałem. Chciałem porozmawiać – potrzebuję rozmowy. Ale moja potrzeba została sprowadzona (nie mam pojęcia w jaki sposób) do rzeczy, których w ogóle nie miałem na myśli.
 
Wyciągnąłem rękę. Kolejny raz. Cóż dostałem w zamian? Lekką obietnicę, że może coś tam kiedyś. Tak więc tak.

Chyba pierwszy raz od dawna cieszę się, że czas leci do przodu. I chyba nawet chciałbym by zapierdalał jeszcze szybciej. Niech stanie za rok, ja otworzę oczy i zobaczę w co tym razem się wpierdoliłem.

Spokojnie, ustoję. Dam radę, jak zawsze. Sam.
I bynajmniej nie jest to użalanie nad sobą. Raczej stwierdzenie faktu. Dla nie których to byłby powód dumy, dla innych powód do smutku. Ja chyba jestem pośrodku, wali mnie to. Tak po prostu.
Człowiek zdążył się przyzwyczaić, że jeśli ktoś się pojawia, to po jakimś czasie ma jakieś roszczenia do chuj wie czego. Tym bardziej chuj go wie skąd to sobie wziął. A i tak na końcu jest, że to ja jestem ten zły i niedobry (do czego również się zdążyłem przyzwyczaić).
Jeśli jednak ja czegoś chcę to uuuu, najczęściej jest ściana. Być może i sobie czasem zasłużę, nie jestem bez winy. Ale nie u wszystkich.

I siedzę tak i czekam na wrzesień.