| To co nadal jest we mnie... Tak głeboko... Gdzie jesteś? i zbiór myśli różnorakich. |
|
strona główna |
2011-12-21 00:41:31 Gdzie jesteś? i zbiór myśli różnorakich.Zima, której nie ma. Śnieg, który nie pada. Muzyka, która nie pasuje do pogody. A właściwie to pogoda nie pasuje do muzyki. Bo jazz z kobiecym wokalem to dla mnie właśnie zima. I mimo, że za oknami jej nie ma, to mam ją w sercu. Tęsknię za nią. Jak co roku, tak i teraz, przez głowę przebiegają mi przebłyski minionego roku. Nie wiem czy mam go zaliczyć do udanych czy nie – trudno mi ocenić. Może rozpiszę sobie plusy i minusy i zrobię zestawienie? Choć będąc realistą nie sądzę, by było tych pierwszych więcej. Kilka dni temu poczułem się jakby ktoś walną mnie w głowę porządnie. Z tyłu, po lewej stronie. Mocno. I to było w momencie gdy zobaczyłem przerobiony kadr z Alicją z Krainy czarów w wersji Disneya. I jedna myśl po tym: „A gdzie jest, co robi i czy też zastanawia się nad tym ta, z którą być może dam się zaobrączkować”. Mimo, że siedziałem, czułem jakie miękkie mam kolana. Na karku momentalnie pojawił się pot, ale nie było mi gorąco. Nie było też mi zimno; dziwny stan. Chwilę mi zajęło dojście do siebie, a gdy już się to stało, to zacząłem nad tym myśleć. A co jeśli jest w drugim pokoju? Może jest gdzieś niewiadomo gdzie i potrzebuje pomocy? Czy może siedzi w podobnym pokoju przed kompem i zastanawia się nad tym samym co ja? Długo nie mogłem nad tym myśleć, bo gdybym to robił cały wieczór mógłby się źle skończyć – nad rozmyślaniach. Nie żeby były złe, ale akurat miałem ochotę się odmóżdżyć. U kogoś jest źle, nie mogę pomóc. Już nawet nie pytam. Więc jestem niemym widzem miotania się od bólu po niemoc. Dziwnie tak tylko obserwować, trochę jakbym miał błękitny hełm i przypatrywał się jak rebelianci palą wioskę, tłumacząc, że ogrzewają domki, więc nie mogę interweniować. Z czego jestem dumny, to z powolnego brania się za siebie i to co odkładane było tak bardzo w czasie. Single zaczynają lądować z dysków na płyty, napoje słodzone nie są już codziennością i staram się gotować nawet jak nie mam humoru. To małe kroczki dla kogoś tam, ale ja jestem z nich zadowolony. Pierwszy raz zaczyna się to toczyć tak jak chcę. P.S. Mam taka jedną starą notatkę, napisanę chyba z pół roku temu. Powinienem ją chyba przepisać z karteczek przed końcem roku. Ale jakoś nie jestem do tego przekonany, bo wydaje mi się… dziwna. skomentuj (1) |